Zwierzęta ssące cz. 3

Bardzo brzydkim jest wielbłąd. Równoległą linię tułowiu przerwano tu jednym lub więcej garbami. Te wyniosłości tworzą z grzbietu łuk przydatny do dźwigania, przenosząc ciężar ze środka ciała, stanowiącego u większej liczby zwierząt rodzaj architrawu, na cztery nogi, jakoby słupy, i wyosabnia tułów tak dalece, że szyja i głowa wydają się bezpotrzebną przydawką. To nie zgadza się naturalnie ze znaczeniem, jakie mają u zwierzęcia ssącego głowa i szyja. O innych nieforemnościach ustroju wielbłąda nie będziemy tu wspominać. Pysk zwisły, niezgrabne nogi itd. znane są wszystkim. Najbrzydszym jest dwugarbny, najpiękniejszym jednogarbny. Dziwaczność budowy wielbłąda czyni go zwierzęciem ciekawym; ta okoliczność, jako też wielkość i siła, którą w swej łagodności powierza człowiekowi do rozporządzenia, nadaje mu estetyczną ważność.

Inną nieforemność ustroju zwierzęcego widzimy u żyrafy. Tułów jej tworzy trójkąt, zamiast czworokąta. Rozumie się samo przez się, że smukłe nogi i długa szyja, nie upiększą jej postaci. Całe zwierzę jest wyśrubowane z przodu w górę, aby mogło dosięgnąć gałązek i liści, stanowiących jego pożywienie.

Przechodzimy do działu, który słusznie uważanym bywa za najpiękniejszy. Koń odpowiada wszelkim warunkom zwierzęcej budowy. Wszystkie członki są proporcjonalne; wszystko w nim wyraźne, całkowicie wykonane. Tułów rozciągnięty odpowiednio, nogi silne a smukłe. Lekko wklęsła szyja oddziela się pochyło w górę od ciała, od niej znów silnie uwydatniona głowa, ogniste oczy i ruchliwe, ostro wycięte, w samą miarę długie uszy. Nos odznacza się parskającymi, na czerwono zabarwionymi, nozdrzami. Wargi wydatne, miękkie. Włos krótki, świecący, pozwala dostrzec grę mięśni. Pomimo, że kości nie wystają spiczasto i kątowato, jak u bydła domowego, ustrój cały wyraźny, tułów ożywiony; piersi, żebra, żołądek, grzbiet, boki spływają się bez dziur, załomów i ostrokończastych rysów; poziom tułowiu urozmaicony lekkimi wyniosłościami. Koń nie odpowiadający tym warunkom jest brzydkim. Brzydkim więc zwierzę, u którego szyja w równej bieży linii z tułowiem, albo się nachyla, brzydkim, którego głowa uczepiona do szyi pod kątem zbyt rozwartym, nie mówiąc już o grzbiecie nieforemnie zaklęsłym lub nad miarę wypukłym. Osioł jest brzydszym od konia już dla tego, że głowa i szyja mało się podnoszą nad poziom tułowiu. Mówiąc o koniu, pragnę wskazać na przejście, jakiem powiązała natura ziemię ze zwierzęciem. Dała mu kopyto. Na gruncie nieustrojonym, staje nieustrojona podwalina, a na niej dopiero wznosi się ustrój.

Rozwiana grzywa i ogon czynią konia w biegu żywszym, lotniejszym. Toż samo wydłużona szyja i głowa zyskują podczas biegu estetyczną przeciwwagę w podniesionym, bujającym ogonie, którego brak jeleniom, sarnom itd. nadaje postać uciętą, chociaż chybszą; naówczas bowiem cała waga ciała rzuconą jest naprzód w kierunku biegu.

Niezliczoną ilość razy apoteozowano konia. Wyjmujemy z księgi Hioba parę zdań: Szydzi on z zatrwożenia i nie stracha się, i nie umyka przed orężem, jakkolwiek zieje przeciwko niemu kołczan i błyszczy pika i włócznia . . . Kiedy gra trąba, mówi: nuże! i wietrzy z dala walkę i jękliwe stękania książąt. – Wspaniały obraz skreślony ręką wieszcza bojaźliwego pokolenia.

Każda rasa koni (a jest ich tyle!) może być mniej lub więcej piękną. Od zwyczajnego jednakże konia żądamy tylko, ażeby lekko i wytrwale na równinie i wyniosłości, w każdym rodzaju biegu unieść mógł silnego mężczyznę. Siła i szybkość – oto warunki dobroci konia. Jeden bez drugiego niema wartości. Siłę konia mierzymy zwykle wagą siedzącego na nim człowieka. Nie jest to miara estetyczna, ale praktyczna. Silny koń powinien okazać się następnie pięknym. Jak wiadomo szlachetne rasy wschodnie a także i sztuczna rasa koni łowieckich dostarczają okazów wymaganiom estetycznym najodpowiedniejszych. Leniwy osioł chroma na wskazane wyżej usterki przeciwko pięknu. Toż samo proporcje głowy, szyi i ciała są u niego nieodpowiednie. Głowa za wielka i za ciężka, uszy bez miary wydłużone. Jedność ustroju została więc zbytecznym rozwinięciem pojedynczych członków nadwerężoną, a waga całości przenosi się na części. Dodać mi tu wypada, że Zeisiną znalazł najlepsze uwydatnienie proporcyi złotego działu u zwierząt ssących. Miara piękności u Arabów jest następująca: równa długość od pyska przez głowę i kark aż do pępka, i od pępka przez grzbiet aż do nasady ogona.

Zwierzęta drapieżne odznaczają się mocą, częstokroć odwagą i szybkością. Rzec można, że istnieją jedynie w skutek tych przymiotów; one to więc tworzą ideę zwierzęcia drapieżnego.

Wyśmiewamy zwierzę słabe, gdy naciera, powolne i niezgrabne, gdy ma być szybkim i zwinnym, czujemy wstręt na widok tchórzliwego, które podstępnie czatuje na swą zdobycz.

Komicznym, ale z powodu wielkiej siły, a w podrażnieniu wściekłości straszliwym jest niedźwiedź. Chodzi na piętach jak człowiek, jak ten, stoi na tylnych nogach, pomimo niezgrabnej postaci wspina się na drzewa itd., pomimo siły i wielkości zjada i wylizuje przysmaki, jak miód, owoce, krótko mówiąc, łączy szereg dziwnych sprzeczności w budowie i zachowaniu się. Głowa jego zwykle niezgrabna, pysk ryjkowaty i bardzo ruchliwy, oczy małe, grube futro, czynią zwierzę bezkształtnym. Nie tylko niedźwiedź biały, ale i brat jego brunatny są straszliwymi zapaśnikami. Ogołocony ze swej godności przez lwa służy biedak, jak Bachus, za pośmiewisko młodzieży, tańcuje. Za to niedźwiedź północny, biały, dotąd nie poskromiony, zachował swoją straszliwość w pełni.