Zwierzęta bezkręgowe, płazy i ptaki cz. 6

Mówiłem już dawniej, że ptaków zadaniem ożywiać niemą przyrodę. Przy ich śpiewie pstrokata suknia byłaby już zbyteczną, gdyż nie słuch tylko ale i wzrok odkrywałby wówczas utajonego śpiewaka. Niepokaźność upierzenia i kształty drobne ubezpieczają ich w razie prześladowania. Przedstawmy sobie słowika. W gęstwinie krzewów siedzi ukryty i sączy tony przenikające do serca, melodyjne, to radosne, to znowu tęskne, płaczące, rozrzewnione. Nie tylko szare ptaszę, ale i bez kwitnący i róża ognista zdają się wespół śpiewać. Wiosenna zieleń i zapach łąk świeży dźwięczą społem, skarżą się i weselą. Toż samo u słowika. Kto w dniu słonecznym dojrzeć zdoła czarny punkcik zawieszony w błękitach? Słońce i niebiosa, powietrze i promienie zdają się łączyć w jedną śpiewną istotę! Tak samo rzecz ma się z drozdem, co poświstuje w gaju.

Ptaki śpiewające są wzrostu drobnego, przeciwnie drapieżne mają wejrzenie wspaniałe. Wzrost ich piękny, postawa odpowiednia naturze ptaka. Siła i odwaga, jakże one, błyszczące z ich spojrzeń, zachwycają! Sokoły, orły, jakże to dumne stworzenia! Podnoszą one rodzaj ptasi w sferę wzniosłości, nawet straszliwości! Pozorny spokój, wzrok jasny, obejmujący wszystko, przed którego siłą dosłownie uzbrajać się musimy – oto potęga drzemiąca, której ani porównać nie można z rozpętaną wściekłością, w jaką się przemieni za chwilę! Gwałtowny to obraz, kiedy orzeł roztoczy swe skrzydła i jak olbrzym wzlatuje ku słońcu! O wy królowie powietrzni, symbole straszliwego, w sobie tylko zaufanego egoizmu, pierwowzory tych wszystkich zuchwalców, których miecz zwrócony przeciwko wszystkim a wszystkich przeciwko nim! Wy żeglarze eterów z waszym wzrokiem przenikliwym, który z najdalszych wyżyn obłocznych włada nad ziemią, nawet w niewoli z duszą nieposkromioną i żarzącą źrenicą! Gdy potężnym skrzydłem bujacie w powietrzu, dalekie opisując koła, niezmierne mierząc przestrzenią, a potem wzbijając się w eter, kto by w was nie dojrzał symbolów siły, majestatu, wolności!

Ptaki nie upierzone na głównych członkach ciała, nie wyrażają idei ptaka, która z istotą jego pióra się łączy; są zatem brzydkie. Stąd i te ptaki wydają się nienaturalnymi, których pióra przechodzą we włosy lub szczecinę np. kazuary.

Na każdym zwrotnym stopniu zwierzęcego rozwoju zrobiła sobie ten żart natura, że utworzyła obraz istoty, kończącej łańcuch stworzeń: człowieka. U ptaków jest nim sowa. Obraz ten ludzki bywa komicznym, częstokroć brzydkim lub straszliwym.

Postawa pionowa, oblicze niezwykłe, wprost siebie zwrócone, z dużymi oczami, drobne pióropuszki na miejscu uszów, wyszczególniają sowę wśród innych ptaków. Głowa i szyja gruba, ciało u głowy jest najgrubsze. Ruchy oryginalne. Żyje w nocy, podczas gdy inne ptaki lubią bez wyjątku światło. Toż nie mogą tej oryginalności przebaczyć sowie. Nie cierpią stworzenia, które pod tylu względami zadaje kłam ich naturze. Maleńkie ptaszki na widok jej ćwierkają, wrony kraczą, jastrzębie i wszystkie rabusie dzienne jeżą pióra. Powolny, cichy lot sowy, głos jej niezwykły, chrapliwy, złowrogo nocą brzmiący, czynią z niej obraz upiora.