Piękno, prawda i dobro cz. 9

Grecy więc potępiali i lżyli piękno – oni, którzy na tym polu najwyższe co dopiero święcili tryumfy. Harmonia trzech pierwiastków, która tak wspaniale ziścili Grecy, rozłamała się a rola Grecji skończyła. Naród ten w swym rozkładzie wewnętrznym, mógł już tylko innym służąc, jeszcze służyć ludzkości. Mało jest ludów, które by mogły z taką dumą spoglądać w dobę swojej świetności: Zauważmy tu choćby jedną, ale najwyższą Greków zasługę: światu dali piękność.

Filip macedoński, na czele państwa, jedynie polityczne mającego  cele, począł owładać greckim światem. Miał on świadomość swoich widoków i wiedział, czego chce. Jego na pół barbarzyńscy żołnierze zhołdowali zwycięzców z pod Maratonu i Salaminy, których Demosthenes na próżno usiłował o niebezpieczeństwie przekonać i do stanowczego działania nakłonić. Pod Aleksandrem Wielkim służyli ciż sami Grecy za narzędzie ujarzmienia zachodniej Azji pod rządy europejskiej cywilizacji. Za krótko jednak uczestniczyli Grecy w zwycięstwach genialnego pogromcy Azji, ażeby charakter helleński mógł się w nich odnowić, przerodzić. Nie miał on już siły do zaczerpnięcia nowych soków z tego pożycia w gronie świeżo poznanych szczepów. Dążyli wprawdzie Grecy do tego, zwłaszcza na polu filozofii, w której coraz widoczniej czuć się dawały wpływy Wschodu, dopóki w postaci Neo-Platonizmu nie zaparła się całkowicie swego pierwotnego charakteru, wyrodziwszy w mieszaninę pierwiastków helleńskich, żydowskich, chrześcijańskich i pospolitego zabobonu. Zresztą żyli Grecy po dawnemu, czy to jako ujarzmiciele Wschodu, czy jako niewolnicy Rzymu. Sztuka i nauka były ich zatrudnieniem przyjemnością, obie w upadku. Zdrowe bowiem społeczne i państwowe życie jest niezbędnym gruntem dla dzieł pięknych i czynów dobrych.

 

Comments

  1. By Reklama