Piękno, prawda i dobro cz. 8

Nie pomogli nic ani Ksenofont religijny, obozową karność zalecający współziomkom żołnierz, ani Plato, układający swoją rzeczpospolitą fantazyjną podług wschodniego pierwowzoru, pragnący chaosowi politycznemu swego czasu przeciwstawić stężałe kształty życia kastowego i rząd mądrości na Wzór Egiptu albo hierarchii żydowskiej, wypędzający sztukę ze swego państwa – nie pomogły szkoły stoików i cyników. Żadne mozoły tak ludzi pojedyńczych, jak całych szkół filozoficznych nie przytłumiły zepsucia, jakie czerpał lud grecki z zezmysłowienia tłumów oddanych wyłącznie użyciu, rozpuście i błyskotkom. Najdosadniejszym wyrazem reakcji była stoa i cynicy; ale one już nie są prawdziwym wyrazem greckiego ducha. Jakkolwiek Plato w swej dumie filozofa i zapale apostoła obyczajów usuwał piękno z życia, był jednak sam za wielkim i za nadto pełnym piękna, ażeby popadł w jednostronność stoików i cyników, którzy wszelkie dążenie za pięknem, wszelkie podnioślejsze czy pospolitsze użycie bezwzględnie potępiali. Ci bowiem uznawali tylko żywioł etyczny; jedynie dobro i dążność ku niemu, płynąca z cnoty uważali za cel uprawniony, przeciwstawiać je pięknu i prawdzie, czyli raczej rozpasaniu zmysłów i sceptycznej filozofii.

 

Comments

  1. By Reklama